Jedzenie w Warszawie - 7 smacznych miejsc

Jedzenie w Warszawie – 7 smacznych miejsc

Pomyślałem i zrobiłem. W 3 dni odwiedziłem 13 lokali, ale jedzenie w Warszawie jest smaczne w 7 miejscach. 

Do warszawy jeszcze wrócę, bo jest tam mnóstwo dobrego jedzenia, które nie daje mi spokoju. Także, jeśli wybierzecie się do stolicy, to moja lista może okazać się pomocna. Z góry przepraszam za zdawkowe opisy, ale w Warszawie zagościłem w maju 2016 roku i nie myślałem, że kiedykolwiek będę o tych miejscach pisał. Może od tego czasu zmieniły się ceny, nazwy knajp albo serwowanych dań po prostu już nie ma w karcie. W każdym razie, do tych miejsc mógłbym spokojnie wrócić, jeśli wszystko pozostało nienaruszone albo naruszone w słusznej sprawie (czyli jeszcze pyszniejszego jedzenia).

 

BURN BURGER – Warszawa
ul. Złota 9

Po przyjeździe do warszawy i rozpakowaniu zrobiłem się głodny. Kumpel z pracy powiedział mi, że te burgery wymiatają. Poszedłem sprawdzić. Zamówiłem burgera z nachosami i frytkami. Do tego podali sos na ostro. Generalnie to w Burn Burgerze jest tak, że jak patrzysz na to, co dostają inni ludzie, to zaczynasz się zastanawiać „jak się tym najem?”. Mała porcja frytek, bułka która wygląda niepozornie i jakieś tam sosy. Wszystko podane na prowizorycznej tacce, która na pewno wylądowała na głowie o północy niejednego, nocnego jeźdźca.

Wracając jednak do burgera, to kiedy go dostałem, byłem mega w szoku. Spory kawał mięsa ozdobiony grillowanymi warzywami, polanymi sosem i do tego skruszone nachosy. Oczywiście na tacce nie zabrakło frytek i sosu. Wszystko za ok 27-28 złotych. Do tego w Burn Burgerze mieli moje ulubione piwo – Raciborskie. Takie jedzenie w Warszawie, że mogłem iść dalej, ale nie było łatwo.

 

GRINGO BAR
Warszawa, ul. Odolańska 15

W lokalu jak zawsze ludzie. Wchodzę i myślę- gdzie usiąść? Muszę przecież coś zjeść. I tutaj zaskoczenie – piętro. Widzę wolne miejsce siadam. Biorę kartę to ręki, a obok mnie siedzi gęba znajoma. Raper Łona z Webberem i ziomkami. Wpadli na burrito. Przesrane, a pamiętam jak gościa słuchałem jeszcze na kawałku „trabant”.

Okej, napatrzyłem się na typa więc czas na jedzenie. Gringo słynie z tex-mex. Więc biorę co najlepsze – Burito i tacosy. To pierwsze – rewelka. Czuć, że mięso to dobra wołowina. Świetnie połączone z warzywami i świeżą kolendrą. Tacosy – smaczne, ale jak zjesz Burito a potem Tacosy, to wszystko inne wydaje ci się dobre, ale nie tak dobre jak Burito.

 

LIMONI
Warszawa, ul. Dąbrowskiego 1

Było ciepło. Patrzę kolejka. Co robię? Idę  obczaić co się dzieje. A dzieje się sporo, bo sprzedają lody o jakiś prze mega dziwnych smakach. Zamówione dwa: o smaku czekolady z imbirem i sernika.

Czekoladowy byłby spoko, jakby dali mniej imbiru. Dla mnie zbyt duża dawka imbiru sprawia, że nie czuję nic innego. Wiec ten smak nie przypadł mi do gustu. Sernik – o ja pier#%%^ole! To pomyślałem i naprawdę nigdy w życiu nie jadłem lepszego loda. Kawałki ciasta w lodach! To jakiś obłęd!!! I dla tego smaku warto jechać przez pół Polski. Wierzcie mi.

 

PIEKARNIA SZWAJCARSKA
Warszawa, ul. Hoża 43

Niepozorna mała miejscówka na hożej gdzie mają pyszne pieczywo. Sam staram się nie jeść pieczywa jak nie mam wyjścia, ale jak zobaczyłem co na mnie patrzy przez ladę, kupiłem prze pyszne ciastko francuskie z morelą.

Z takimi smakołykami jest tak: albo czuć przemysłówkę i jedyne wrażenia jakie twój mózg zakodowuje, to nadęty brzuch i myśl: no tak, przecież lubię wydawać kasę na gówniane żarcie. Albo po pierwszym gryzie wiesz, że to były najlepiej wydane pieniądze w twoim życiu.

W tej piekarni spotkało mnie to drugie.


AVE PIZZA

Warszawa, ul. Topiel 12

Lokal niepozorny. Kilka stolików na zewnątrz. Wszystkie zajęte. Szkoda myślę sobie, ale nie poddaje się. Siadam w środku, na zewnątrz upał, sezon szparagowy. Biorę pizzę właśnie z tym.

Placek nie gigant, jakieś 35 cm. Jedną zjesz sam/a spokojnie. I się najesz ze smakiem, bo ta pizza ma smakowite ciasto (co rzadko się zdarza), świetne dobrany sos oraz odpowiednią ilość sera. Pyszne jedzenie w Warszawie, za naprawdę przystępną cenę.

 

GREEN CAFFE NERO
Warszawa, ul. Marszałkowska 84/92

Są takie miejsca, że zawsze gdy jestem w danym mieście po prostu tam idę. Na kawę. I takie jest sieciowe Green Caffe Nero z widokiem na pałac kultury. Mimo, że nie palę to wybrałem miejsce w strefie dla palących. Najlepsza miejscówka jak chcesz trochę pomyśleć przy dźwiękach kubańskiej muzyki, popijając naprawdę mega pyszną kawę.

 

LUKULLUS
Warszawa, ul. Chmielna 32

Ich zdjęcia na fejsie nie kłamią. Tak samo ich wyroby cukiernicze świetnie wyglądają i smakują. Ptyś – wymiata. Jak dla mnie to faworyt. Poza tym warto odwiedzić ich lokal na chmielnej. Świetne wnętrze i wygodne fotele.

Comments

comments