burger w żywcu warty swojej ceny

Burger w Żywcu warty swojej ceny – recenzja

Moda na burgery ma się naprawdę dobrze. Ciekawi mnie, czy kiedyś faktycznie przeminie, ale póki co burger w Żywcu ma się dobrze. 

Żywiec położony jest od Bielska jakieś 20 kilometrów. Miejsce to słynie z trzech rzeczy:

  • Piwa
  • Poświęconego McDonalda przez samego biskupa
  • Najbardziej zanieczyszczonego (podobno) powietrza w Europie

Miejsce które odwiedziłem poznałem pierwszy raz, kiedy byłem na koncercie uznanego polskiego zespołu TSA.

Potem przez lata nie wracałem do tej restauracji. Nie było jakiegoś szczególnego powodu.

Pewnego razu z żoną sprawdziliśmy, co w karcie piszczy. I piszczało sporo: ryby, mięsa, pizze i oczywiście to, co jest ostatnio na topie – burgery. Po talerzach widzieliśmy różne potrawy. Jednogłośnie opowiedzieliśmy się za burgerami.

Jasna bułka, szkoda że zimna i nie wypiekana na miejscu. Ale to nic. Frytki niestety z masy ziemniaczanej, ale jak odwiedzicie nawet niektóre foodtracki z żarciem z górnej półki, to też się zdziwcie, bo dostaniecie to samo.

Dalej mamy sos curry. Bardzo dobry. Podawany do frytek. Czuć jogurt, musztardę Dijon, curry i odrobinę miodu. Naprawdę daje radę.

Czas na burgera. O bułce już swoje napisałem. Teraz czas na resztę. Zacznę od góry: pierwszy w oczy rzuca się kawał plastra boczku. Dobrze wygrillowany, chrupiący. Dalej mamy nie grillowaną czerwoną cebulę, zwykłego pomidora, ogórki konserwowe i oczywiście mięso wołowe. Bardzo dobrze wypieczone (tak jak lubię), lekko przyprawione, czuć grillowanie. Samo mięso jest naprawdę smaczne. Pod nim znajdziemy sos musztardowy – ten sam który jest podawany do frytek.

Plusy tego żarcia:

+ dobrze wypieczone i przyprawione mięso wołowe

+ sos curry współgra z pozostałymi składnikami burgera

+ niska cena jak na taki posiłek
Minusy tego żarcia:

– zimna bułka

– frytki z masy ziemniaczanej

 

Restauracja Browaru Żywieckiego
34-300 Żywiec
ul. Browarna 88

Comments

comments