Prawdziwy, no prawie prawdziwy Meksyk w tej Warszawie!

Jedzenie meksykańskie ma wiele wspólnego z Polskim. Po pierwsze, bazuje na mięsie. Po drugie liczy się wyrazistość smaków. Po trzecie jest ciężko strawne. Po czwarte, przyrządzone w odpowiedni sposób, z sercem, szczerością i emocjami, jest pyszne. 

Tak sobie myślałem o tym, co tak naprawdę stolica ma do zaoferowania jeśli chodzi o kuchnię Meksykańską. Wcześniej odwiedziłem tylko jeden lokal, który serwuje dobre Burito, bazujące na świeżych składnikach. Mowa oczywiście o Gringo Bar na Mokotowie. Ale nie dawało mi spokoju to, czy Gringo to jedyne miejsce, gdzie mogę zjeść coś dobrego związanego z Meksykiem? 

Olej Trip Advisora. Popytaj ludzi. Idź tam gdzie jest ich pełno 

Rozmawiając z ludźmi trafiłem na dwa miejsca. Pierwsze to Spoko Loko, które polecił mi osobiście sam właściciel czyli Tomek Jakubiak. Drugie miejsce które sprzedała mi znajoma, to La Sirena. Przy jednej z wizyt w Warszawie okazało się, że stoliki są zarezerwowane od 12 do wieczora. Także to dało mi jasno do zrozumienia, że na talerzu pojawia się coś co sprawia, że w tym małym lokalu stoliki są blokowane z dużym wyprzedzeniem.
Podejście numer dwa, w inny dzień, z inną datą wizyty w Warszawie i jest. Stolik zarezerwowany.  
Nie jestem wielkim fanem bogatego menu. Nie żebym uważał, że jak czegoś jest dużo do wyboru to jest złej jakości. Po prostu wolę gdy karta jest uboga. Mniej czasu przeznaczam wtedy na podjęcie decyzji. W La Sirenie byłem pod koniec 2017 roku. Z tego co pamiętam karta była uboga, ale w momencie gdy zobaczyłem Burito, wiedziałem ze tylko ono zaspokoi moją ciekawość. To tak, jak odwiedziny w Burgerowni. Trudno nie zamówić burgera… 


Dobre jedzenie poznasz po tym, że kiedy wydaje Ci się że już nie możesz, ty jednak możesz i jesz do samego końca

I to właśnie jest całe clue. Tak było z moim Burito. Dostałem na talerzu naprawdę pokaźną porcję. I myślałem, że nie dam rady tego zjeść.
Smak mięsa, warzyw, kolendry i naprawdę dobrej czerwonej fasoli to właśnie to, czego się spodziewałem. To, co mnie rozczarowało to placek. Nie jestem fanem zapiekania torttilli w serze, bo w takim zestawieniu najważniejszy jest farsz i właśnie to jego smak chcę poczuć. Owszem, poczułem ale chwytanie tego placka w serze, trochę niewygodne. A sztućcami jeść nie lubię. Czuć, że mięso było długo duszone i smażone. Warzywa dobrze zbilansowano i lekko wyczuwalne chilli sprawiało, że smak wołowiny był jeszcze bardziej podkręcony. Świeża kolendra – boska! W ogóle uwielbiam ją, ale tylko gdy jest świeża. W środku natomiast nie widziałem pestek z granata, jak to jest w Gringo, ale to nic. Farsz smakował i tak zajebiście. 
Dodatkowo do Burito podano tacosy i sałatkę z granatem oraz kukurydzą. Nic specjalnego. 


Warto, czy nie warto? To tak naprawdę nie ma znaczenia, ale już chcesz wiedzieć to wybierz tę pierwszą opcję 

Spróbować zawsze warto, bo koniec końców trzeba pamiętać że to czy coś nam smakuje, to nasza osobista sprawa. Nie zawsze jest tak, że to co smakuje innym, nam też będzie. Mi smakowało, zjadłbym jeszcze raz ale następnym razem poproszę w La Sirenie o tortillę bez zapiekania w serze. Wy też to zróbcie.

Comments

comments